Gry planszowe

Traders of Osaka

Quinns: Dziś kończymy przegląd trzech gier w Japonii!

Najpierw mieliśmy piękny i pięknie czysty wzór samurajów. Następny był wielki stary mecz Shoguna, który nie mniej imponujący. Dziś patrzymy na Traders of Osaka, małą grę w pudełka, która została zaprojektowana w Japonii przez jednego z Susumu Kawasaki. A dziś chcę mówić o jeszcze jednym rodzaju piękna.

Nie mówię tego wystarczająco dużo, ale jedną z moich ulubionych rzeczy na temat gier planszowych jest to, że każdy czuje się jak otrzymanie opakowanego w folię pomysłu, bezpośrednio od projektanta. Już wcześniej nazywałem gry planszowe formatem “bez strat”, co oznacza, że ​​w przeciwieństwie do próby napisania powieści lub tworzenia gry wideo, w twórczym procesie tworzenia gry planszowej można bezpośrednio przetworzyć to, co masz w głowie, na rzeczywistość, fizyczne pudełko. Z tego powodu nawet złe gry planszowe (zwłaszcza złe gry planszowe) mają w sobie coś bardzo osobistego.

Trudnością z projektowaniem gier planszowych jest oczywiście upewnienie się, że dotrą one do celu w jednym kawałku. Gracze mogą je rozpakować, zapoznać się z dokumentacją i cieszyć się zgodnie z zamierzeniami.

Więc dobrze, że Traders of Osaka to gra o wysyłce rękodzieła na zdradliwe wody. Trzymając to pudełko, trzymasz ukochany pomysł Susumu Kawasaki, zaprojektowany w Japonii, wyprodukowany w Chinach, przekazany ci przez pewnego posłusznego listonosza. Czy dostało się tutaj w jednym kawałku?

Zgodnie z regułą dla wszystkich wspaniałych gier karcianych, Traders of Osaka zleca ci kupowanie i sprzedawanie kart przedstawiających towary. Rynek centralny składa się z 5 kart, a powyżej znajduje się zapas 3 kart, dzięki czemu masz pojęcie, co się wydarzy.

W swojej turze możesz albo (A) wyrwać kartę z rynku i dodać ją do ręki, zdobywając jej wartość złota, (B) odrzucić karty z ręki, aż zapłacisz za cały rynek, i przesuń wszystkie karty przed tobą jako towary, które posiadasz, lub (C) umieść żeton rezerwy na jednej karcie, aby nikt nie mógł go kupić oprócz ciebie.

Towary są w czterech kolorach, a na centralnej planszy znajdują się cztery pasujące drewniane statki, które będą próbowały podróżować z Osaki do Edo, podróż, która ma porównywalne poczucie optymizmu i procent powodzenia rzucania butelką napoju do kosza z przez pokój. Gdy ktoś kupuje wszystkie towary na rynku, przesuwasz każdy kolorowany statek o wiele spacji i kiedy (na przykład) niebieski statek dociera do Edo, wszyscy zamieniają każdą niebieską kartę, którą kupili w punkty zwycięstwa.

Ale poczekaj! W tej grze jest pewien zwrot, czekający, by rzucić się na ciebie z morza jak oślizła macka kałamarnicy. Kiedy jeden lub więcej statków trafi do Edo, każdy statek na którymkolwiek z pobliskich miejsc “Czarnej Wody” zatonął, a wszyscy gracze stracą cały ładunek koloru zatopionego statku, O ile nie mogą spanikować po kolei kartami z ręki ” Ubezpieczenie “, aby zapisać trochę.

Ponieważ ruch statków jest kontrolowany przez wszystkich graczy, chcesz kupić ten sam kolor ładunku, w który zainwestowali twoi znajomi, ponieważ zostaną zainwestowane w przybycie statku. Ale gdy raz dwaj lub trzej wtrącisz się, powiedzmy, do niebieskiego ładunku, wszyscy z kolei zainwestują w zatonięcie tej łodzi.

Traderami ostatecznej zasady Osaki jest dawka ryzyka / nagrody, spryskana na szczycie gry jak sos sojowy: Punkty zwycięstwa, które dostajesz przy dostawie ładunku, są równe karcie o najwyższej wartości plus jeden za każdy żeton, który wcześniej dostarczyłeś kolor ładunku, WIELOŻYSKOWANY przez całkowitą liczbę dostarczanych kart, podzielony przez 5 i zaokrąglony w górę.

Co jest ohydnym pająkiem domowym z matematycznego równania, które można odkryć w zestawie reguł, który wcześniej był dość spokojny, ale można go szybko opanować. Chodzi o to, że zdobywasz wykładniczo więcej punktów, tym więcej kolorów tego samego koloru dostarczasz, zarówno w długim, jak i krótkim okresie. Matematyczna kwestia, o ile bardziej wartościowa jest ta karta, jest procesem, który przebiega w tle twojej głowy przez całą grę.

Jak to się wszystko razem dzieje? Czy handlarze w Osace obalają kaszel, zabawa przy stole?

Oczywiście nie. Idzie o coś innego – rodzaj łatwego, leniwego popołudnia, gromadzącej magię, która doprowadziła nas do pełnego serca polecenia Jaipur i Mundus Novus. Wszystkie trzy gry drastycznie ograniczają to, co możesz zrobić, aby nie obciążać cię zbytnio, ale upewnij się, że wszystko, co możesz zrobić, jest satysfakcjonujące. W Mundus Novus ta struktura została ograniczona przez możliwość niektórych dramatów, które są tak dramatyczne, że natychmiast kończą grę. W Jaipur skończyło się, gdy twój przeciwnik zaczął z radością podbijać twoje plany jak balon. Co jest traderami charakterystycznego dla Osaki smaku set-collection?

Całkiem poza tym, że wygląda absolutnie cudownie (muszę tu poświęcić chwilę, by powiedzieć artyście Atha Kanaani, że wyrzuciłeś to pudełko z parku w kosmos i w czarną dziurę, a cała Droga Mleczna rozjaśniła się jak pinball tabela), “rzeczą handlowców Osaki” jest to, że w połowie gry gracze robią ruchy, które radykalnie wpływają na wszystkich.

Kiedy decydujesz się kupić rynek, to jakbyś wkraczał w światło reflektorów. Wcielasz się w posiadanie wszystkich tych towarów, przenosisz statki dla wszystkich, a gromadząc wszystkie nowe towary, sprawisz, że wszyscy twoi znajomi będą obliczyć, w jakie kolory powinni inwestować. Ale nawet twoje pomniejsze sztuki są nadal interesujące – w rezerwowaniu lub zbieraniu do jednego dobra, obniżasz koszty rynku. Sprawiasz, że Twoi przyjaciele myślą.

Co jest oczywiście idealne do łatwej gry karcianej (tak, wiem, że to technicznie gra planszowa, ale wygląda na to, że to gra karciana, z którą będę walczyć) i cieszę się, że wszyscy dobrze się bawili za każdym razem, gdy dostałem Handlarze z Osaki przy stole.

… Ale to także nie jest Jaipur, Mundus Novus, Condottiere ani Citadels, a na pewno nie jest Listem Miłości. Zapewnia on pełen komfort tła w cichej grze karcianej, ale zapomina, że ​​czasami trzeba z niego wyjść. Śmiech tutaj, niespodziewana wygrana, cokolwiek, co gracze mogą przeżuć lub zapamiętać.

Bardzo podoba mi się ta gra i chętnie poleciłbym ją kupić jako piękną edycję bardzo mocnej gry. Ale we mnie mieszka strach. Podróżowanie po tych wodach to moja sprawa i nie jestem pewien, czy ta gra trafi do Edo. Mam przeczucie, że czarna fala połknie to bez śladu.

“Remember Traders of Osaka?”, Zapytam cię o wiele za pięć lat.

“Nie”, powiesz.

Zwrócę się do dziobu mojej łodzi, mrużąc oczy przy zachodzącym słońcu i kiwając głową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.